Nocne Zwiedzanie Zamku

W legendach prawda z fikcją się przeplata. Czy prawda to czy bajka odpowiedzcie sobie sami. Dziś na zwiedzanie zamku was zapraszamy. Ten głos, który słyszycie jest głosem czasu, co od wieków płynie. Opowie wam historię, która od lat po zamku krąży. Posłuchajcie zatem goście nasi mili jak przed wiekami być mogło. Co Białą Damę do zamku przywiodło? Dnia 24 czerwca roku pańskiego 1476 historia wydarzyła się dramatyczna, gdy w Białą Damę przemieniła się pewna księżniczka. Kroniki podają kożuchowskie że Henryka poślubić miała, gdyż sytuacja tego wymagała. A gdyby tak zmienić historii tory, cofnąć się do średniowiecza późnego i snuć opowieść iście bajkową?
Zacznijmy zatem legendę zamkową, na nocne zwiedzanie utworzoną. Jak zwała się owa księżniczka, tego nie wiemy. Ślub odbył się huczny, w miejscu gdzie stoicie, przy dźwiękach trębaczy, jadło podano i napitek. Bawiono się dni wiele i nocy, w zgodzie, wesołości i uciesze wszelkiej.
19531710_10209824509629652_1088289035_o
Był na weselu owym mnich tajemniczy, który wkrótce zasieje ziarenko goryczy.
Przez jakie moce lub kogo był nasłany, tego w kartach historii już nie wyczytamy. Po krótkiej wesołości czasie, para na wieczerzę się udała, służba wszelkie jadło na stoły podawała. Mnich tajemniczy w komnacie zjawił się zaiście i czarę wina przytaszczył…..na próbę dał księciu i zniknął bez słowa. Wypite łyki strasznego naparu w dzikie konwulsje wdały księcia ciało. Nim świt nastał, leżał książę w bezruchu, żałoba nastała w mieście, co się zowie Kożuchów. Tak szczęście trwało krótko, rzec by można chwilę, księżniczka wpadła w obłęd, ale o tym za chwilę. Snuje się od tamtego strasznego wieczora po zamkowych korytarzach. Krzyki jej słychać i z wieczora i z rana. Bladość i smutek weszły na jej lica, dostrzegła to cała zamkowa okolica. Krąży bezszelestnie po ulicach grodu, w kościele modły przy krypcie czyni. W dzień jej nie spotkasz, ukryta w wieży śmierci pragnie, tajemnych recept szuka, do drzwi czarownic wieczorem zapuka. Z rozpaczy w obłęd popadła na lata, nikt jej cierpieniom nie ulży, nikt jej nie zeswata. Gdy kielich naparu mocnego wypiła, jej duszę fala zalała gorąca, do wieży podąża by ostatnie wydać tchnienie…Nieustraszeni jesteście słuchając tej opowieści o Białej Damie, zapraszam was na wieżę, gdzie tragedia się stanie. Widzicie Białą Damę, jak na łożu ostatnie swe wydaje tchnienie…..Ale kto tam do komnaty wrót tak stuka? To Henryk przybył z daleka….do łoża się zbliżył i dłoń jej martwą ujął szczerze, odmówił różańce i pacierze. Razem oddalili się w zamkowe czeluście, za nimi idźcie i Wy…..Tak kończymy naszą opowieść. W murach tych niech pozostanie na wieki. A kto odwagi trochę ma w sobie niech kroczy za nimi na zamkowe międzymurze. Tam mnich z poczęstunkiem niecierpliwie czeka……